Dziewczyna w czerwonej sukience. Niemal prawdziwa. Wciąż nierzeczywista

Recenzja wystawy

W malarstwie Bartłomieja Gucmy rzeczywistość zdaje się wymykać własnym regułom. Rozpoznawalne postacie, wnętrza i przedmioty szybko zaczynają funkcjonować w innym porządku. W najnowszym zestawie prac artysty – w którym szczególne miejsce zajmują kobiece postacie, niebędące jednak klasycznymi portretami – Gucma przedstawia sceny z pozoru codzienne, ale przefiltrowane przez własny sposób ich widzenia. To właśnie napięcie pomiędzy tym, co znajome, a tym, co wyobrażone, nadaje tej twórczości osobliwy charakter.

Gucma buduje swoje obrazy z napięcia pomiędzy figuratywnością a deformacją. Twarze i sylwetki pozostają rozpoznawalne, ale ich kształt podlega ekspresyjnemu przetworzeniu. Kontur jest prowadzony zdecydowanie, miejscami niemal nerwowo, a plamy koloru nakładają się na siebie bez dążenia do fotograficznej precyzji. Ciało zostaje potraktowane przede wszystkim jako forma malarska: rozbita na płaszczyzny, linie i barwne akcenty.

Ważną rolę odgrywa przy tym wykreowana przestrzeń. Wnętrza nie są neutralnym tłem dla przedstawionych postaci. Odkurzacz, umywalka, meble, torby, pudełka czy inne codzienne przedmioty stają się częścią kompozycji na równych prawach z człowiekiem. Strzykawka, trzymana przez jedną z postaci, czy niepokojący dialog kobiety z lustrzanym odbiciem przełamuje jednak pozorną zwyczajność sytuacji.

Ta niejednoznaczność jest jednym z ciekawszych elementów malarstwa Gucmy. Artysta nie prowadzi widza za rękę. Gesty, miejsca i przedmioty nie układają się w określoną z góry narrację – ich wzajemne zależności pozostają otwarte. Szczególnie interesująco działa praca, którą można oglądać zarówno w pionie, jak i w poziomie. Zmiana orientacji obrazu wydobywa inne relacje pomiędzy przedstawionymi elementami i pozwala na nowo zdefiniować pozornie tę samą kompozycję.

Nie mniej istotna jest paleta barw Gucmy, który swobodnie zestawia róże, czerwienie, oranże, żółcienie, błękity, fiolety i głębokie czernie. Kolor nie ogranicza się tu wyłącznie do opisu postaci czy wnętrza, ale organizuje całą płaszczyznę obrazu. Intensywne barwy potrafią wydobyć figurę z ciemnego tła, a innym razem stapiają człowieka z otaczającą go przestrzenią, pozostawiając widza z poczuciem, że znalazł się w środku sytuacji, której nie zna początku ani końca.

Obok ludzi pojawiają się również przedmioty i motywy, które dodatkowo przesuwają obrazy w stronę osobliwej wyobraźni. Lalki, maski, zwierzęce głowy i inne trudne do jednoznacznego odczytania elementy nie tworzą jednak spójnego kodu symbolicznego. Funkcjonują raczej jako część świata Gucmy, w którym rzeczy znane zostają zestawione w sposób niespodziewany, czasem zabawny, częściej niepokojący.

„Dziewczyna w czerwonej sukience” pokazuje więc malarstwo oparte na figurze, codzienności i wyobraźni, ale dalekie od prostego przedstawiania czy naśladownictwa. Gucma nie tyle opowiada konkretną historię, ile konstruuje sytuacje, w których postać, przedmiot, wnętrze i kolor zaczynają wzajemnie na siebie oddziaływać. Jego obrazy można oglądać jak fragmenty większej opowieści, której dalszy ciąg pozostaje poza kadrem.

Bartłomiej Gucma
Dziewczyna w czerwonej sukience

3i marca – 30 kwietnia 2026 r. 
Finisaż wystawy: 30 kwietnia 2026 r. , godz. 17:00

teatro-terapia

Własność Fundacji Teatroterapia Lubelska. Wszystkie prawa zastrzeżone.

lublin

Zrealizowano przy pomocy finansowej Miasta Lublin