Stojąc… widząc… czując
Recenzja wystawy
W swoich najnowszych płótnach Janusz Kirenko prowadzi widza w przestrzeń, w której pejzaż staje się nośnikiem pamięci i znakiem ulotności. Każdy obraz jest zapisem miejsc, gdzie niegdyś obecność wody porządkowała krajobraz, a dziś pozostaje po niej jedynie ślad – ledwie uchwytna obecność rozproszona w świetle i kolorze.
Cykl dwudziestu pięciu prac nie zmierza w stronę wiernego opisu natury. Kirenko konstruuje światy zawieszone pomiędzy jawą a snem, w których obserwacja przenika się z emocjonalnym doświadczeniem. Smugi rzek i strumieni splatają się z barwami ziemi i ciepłych brązów, tworząc obrazy balansujące między jasnością a wyciszeniem, pomiędzy tym, co widzialne, a tym, co już oddalone, lecz nadal obecne w doświadczeniu pamięci.
W poszczególnych płótnach nie ma narracyjnego pośpiechu. Przedstawione sceny sprawiają wrażenie zatrzymanych, jakby wyjętych z ciągłości czasu. Zdeformowane, delikatnie powykręcane sylwety drzew oraz fragmentarycznie zaznaczone koryta wód budują atmosferę skupienia. To malarstwo, które domaga się od widza uważności – zaprasza, aby zatrzymał się (przystanął – zgodnie z tytułem wystawy) i pozwolił krajobrazowi działać w ciszy.
Motyw zanikających akwenów wodnych nabiera w tym kontekście znaczenia symbolicznego. Odsyła do doświadczenia przemijania, do utraty i pamięci, które nie znikają całkowicie, lecz osadzają się w świadomości odbiorcy niczym trwały osad. Każdy obraz działa jak subtelny znak: przypomina, że to, co przemija, pozostawia po sobie wyraźny ślad. Czy tak stanie się również z odbiorem tej wystawy? Odpowiedź pozostaje po stronie widza.
Niewielkie formaty prac wzmacniają wrażenie skupienia. Obrazy operują subtelną grą światła i cienia, prowadząc w stan kontemplacji, w którym intensywność doznań nie wynika z ekspresji, lecz z powściągliwości. Nawet tam, gdzie przedstawiona natura wydaje się nieobecna, jej energia pozostaje wyczuwalna – zapisana w relacjach barw i rytmie kompozycji.
„…stojąc.” nie jest jedynie opowieścią o krajobrazach, które zanikają. To refleksja nad sposobem doświadczania świata – nad chwilą zatrzymania, w której widzenie i odczuwanie splatają się w jedno. Wystawa nie proponuje jednoznacznych sensów ani zamkniętych interpretacji. Pozostawia widza w stanie zawieszenia, przypominając, że czasem samo trwanie wobec obrazu staje się najbardziej adekwatną odpowiedzią.
Janusz Kirenko
...stojąc. Oniryczne tropy
Baśniowy świat zanikających akwenów wodnych w dwudziestu pięciu aktach
Listopad 2025 r.
Finisaż wystawy: 28 listopada 2025 r., godz. 17:00